Krasnoludki rosną w lesie. Mają specyficzny zapach i
białe brody. Występują pojedynczo. Gdyby się dało zebrać
ich garść, ususzyć i powiesić nad drzwiami - może mielibyśmy spokój.
Wielkie drewniane ucho zatkane watą i nudziarstwami
Cycerona. Wspaniały stylista - mówią wszyscy. Nikt już
dzisiaj takich długich zdań nie pisze. I co za erudycja.
W kamieniu nawet umie czytać. Tylko nigdy nie domyśli się,
że żyłki marmuru w termach Dioklecjana to są pęknięte
naczynia krwionośne niewolników z kamieniołomów.
Dom nad porami roku
dom dzieci zwierząt i jabłek
kwadrat pustej przestrzeni
pod nieobecną gwiazdą
dom był lunetą dzieciństwa
dom był skórą wzruszenia
policzkiem siostry
gałęzią drzewa
policzek zdmuchnął płomień
gałąź przekreślił pocisk
nad sypkim popiołem gniazda
piosenka bezdomnej piechoty
dom jest sześcianem dzieciństwa
dom jest kostką wzruszenia
skrzydło spalonej siostry
liść umarłego drzewa