Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani
despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych.
Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut
oka najbardziej komfortowy dział infernalny, bez smoły, ognia i tortur
fizycznych.
Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni
sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają
nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować
triumfalnego pochodu awangardy.
Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego
malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma
lepszy rząd - to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu
Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico i Bacha.
Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre
wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.
Hermes idzie przez świat. Spotyka psa.
- Jestem bogiem - przedstawia się grzecznie Hermes. Pies wącha
jego nogi.
- Czują się samotny. Ludzie zdradzają bogów. Ale zwierzęta
nieświadome i śmiertelne, oto czego pożądamy. Wieczorem po
całodziennej wędrówce usiądziemy pod dębem. Powiem ci wtedy,
że czują się stary i chcą umrzeć. To będzie kłamstwo potrzebne,
abyś lizał moje ręce.
- Owszem - odpowiada niedbale pies - będę lizał twoje ręce. Są
chłodne i mają dziwny zapach.
Idę, idę. Spotykają gwiazdę.
- Jestem Hermes - mówi bóg - i wydobywa jedną ze swych
najpiękniejszych twarzy. - Czy nie chciałabyś pójść z nami na
koniec świata? Postaram się, aby tam było przeraźliwie i abyś
musiała oprzeć głowę na moim ramieniu.
- Dobrze - mówi szklanym głosem gwiazda. Wszystko mi jedno,
dokąd idę. A z tym końcem 'świata to naiwność. Niestety nie ma
końca świata.
Idę. Idę. Pies, Hermes i gwiazda. Trzymają się za ręce. Hermes
myśli, że gdyby drugi raz wyruszał szukać przyjaciół, nie byłby taki szczery.