(...)

IV. Dziękuję Ci za życie, które upłynęło tak, że nigdy nie zaparłem się
trzeźwości. Nie wstydziłem się także zawrotów głowy, jakie zsyła pełna
świadomość.

V. Nie głosiłem Twego imienia. Nie składałem Tobie ofiar. Nie zachęcałem
uczniów do kultu, wiedząc, że jest Ci to doskonale obojętne. Chwaliłem
Cię w koniunkcji i dysjunkcji, a także w małej świątyni zbudowanej z
sylogizmów.

VI. Więc na koniec zwracam się do Ciebie, abyś mnie nie opuścił. Abym
do końca czuł Twoją chłodną rękę na czole. I nieruchome oczy w moich
oczach. I światłość.


Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny. Gdy śpi 
na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można
wyobrazić. Nawet we śnie łapie przerażone myszki. Poznać
to po pazurkach, które wyrastają mu z łapek. Jest strasznie
miły i niedobry. Zrywa z drzew ptaszki, zanim dojrzeją.